Wojna w Syrii: USA zaatakowały bazę wojsk al-Asada

Amerykanie interweniują zbrojnie w Syrii. Rano z dwóch okrętów znajdujących się na Morzu Śródziemnym ostrzelano rakietami Tomahawk rządową bazę lotniczą Szajrat w prowincji Homs. Pierwsze doniesienia mówią o sześciu ofiarach śmiertelnych, wielu rannych i poważnych zniszczeniach. To reakcja na użycie broni chemicznej w prowincji Idlib, o które Stany Zjednoczone oskarżają prezydenta Baszara al-Asada.

Dzisiejszy atak rakietowy to pierwsza bezpośrednia akcja wojskowa USA przeciwko syryjskim władzom od czasu rozpoczęcia w 2011 roku wojny domowej w tym kraju.

Pentagon poinformował, że wspierająca militarnie rząd w Damaszku Rosja została uprzedzona o ataku, a rakiety nie były wymierzone w tę część bazy, gdzie mogły znajdować się rosyjskie wojska. Rosjanie potwierdzili, że nie ponieśli żadnych strat.

Moskwa potępiła zdecydowanie amerykańskie działania, podkreślając, że wpłyną one na znacznie pogorszenie wzajemnych stosunków. Zdaniem Rosji, był to „atak na suwerenny kraj”. Rosyjskie MSZ wezwało Radę Bezpieczeństwa do zwołania nadzwyczajnego posiedzenia poświęconego sytuacji w Syrii. Po ataku Rosja zawiesiła obowiązywanie memorandum dotyczącego unikania incydentów lotniczych i zapewnienia bezpieczeństwa lotów w syryjskiej przestrzeni powietrznej. Według Moskwy, rząd w Damaszku nie posiada już broni chemicznej.

Amerykański atak poparły między innymi Wielka Brytania, Francja, Turcja, Izrael i Arabia Saudyjska. Iran, który razem z Rosją, wspiera rząd w Damaszku, zarzucił USA, że pomagają w ten sposób terrorystom walczącym z syryjskimi władzami.

Chiny zaapelowały o unikanie „dalszego pogarszania” sytuacji w Syrii i powrót do politycznych rozwiązań.

Tags from the story
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *