Uchodźcy, o których milczy świat

Jaka jest różnica między uchodźcą politycznym i ekonomicznym?

Rohingjowie, muzułmańscy uchodźcy z Birmy, nie rozumieją tak postawionego pytania. Uchodźca ucieka z kraju, bo spalono mu dom i zabito bliskich. Nie ma już nic.

Ucieka najpierw do Bangladeszu, gdzie od kilkunastu lat nie ma szans na status uchodźcy. Jeszcze w latach 90. ludzie trafiali do obozów, lecz rząd w Dhace przerażony tysiącami uciekinierów, zamknął granicę. Wtedy Rohingjowie zaczęli płacić przemytnikom.

Bangladesz nie stał się jednak ich ziemią obiecaną. – Lepiej było zginąć w Birmie – często powtarzają.

Rohingjowie wpadli z deszczu pod rynnę. W nowym kraju stali się ludźmi drugiej kategorii, pracują za pół darmo, a często lokalni biznesmeni i tak w końcu im nie płacą. Nie mogą poruszać się po kraju, płacą łapówki za każdym razem, gdy dopadnie ich policyjny patrol.

– Zupełnie jak w Birmie – wciąż słychać w nich niedowierzanie. Choć Rohingjowie mieszkają tam od kilku stuleci, nie mogą mieć dokumentów, nie mają prawa do kupna ziemi i swobodnego podróżowania. Nawet za małżeństwo płacą łapówki.

A i tak co dekadę zdarzają się pogromy. Buddyjska większość pali ich domy i morduje. Czasami na czele wściekłego tłumu idzie mnich z pochodnią.

Kiedy dotrą w końcu do Bangladeszu, który okazuje się pułapką, przez lata oszczędzają na kolejnych przemytników. Celem jest Malezja – raj, w którym czekać na nich ma praca i spokój.

Szmuglerzy nie są uczciwi. Zamiast do Malezji zabierają swoich klientów do obozów na pograniczu Birmy i Tajlandii. Na rodzinach wymuszają okup, a później i tak sprzedają ludzi do obozów pracy.

Wszystko z dala od telewizyjnych kamer i fleszy reporterów.

Zapraszamy do galerii zdjęć z pierwszej części projektu Pawła Skawińskiego i Marcina Zaborowskiego o Rohingjach, uchodźcach, o których świat milczy.

Tags from the story
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *