Protesty w Rumunii

Obywatelska postawa protestujących Rumunów jest bezprecedensowa – uważa korespondent RFI Romania i doktorant PAN Octavian Groza-Milewski. W rozmowie z Kolektyw Reporterski zauważa, że jeszcze kilka tygodni temu mało kto mógł przewidzieć taką reakcję społeczną.
„Jest to wyraźny znak, że w ostatnich dziesięcioleciach wyrosło otwarte, liberalne i proeuropejskie pokolenie. Im bardziej będą wytrwali w protestach, tym większa szansa na sukces. Te protesty są świadectwem, że Rumunia się zmienia i ma szansę rozwinąć się w dojrzałe europejskie społeczeństwo” – mówi Octavian Milewski Kolektywowi Reporterskiemu.

Masowe protesty w Rumunii trwają od pięciu dni. Do największych demonstracji doszło w środę, kiedy w ponad 70 miastach na ulice wyszło około trzystu tysięcy osób. Najwięcej – 150 tysięcy – w stolicy Bukareszcie. To najliczniejsze protesty w Rumunii od upadku komunizmu.

Rumuni wyrażają swój sprzeciw wobec zmian w kodeksie karnym, które w praktyce mają depenalizować niektóre wykroczenia korupcyjne i administracyjne. Rząd przyjął rozporządzenie, zgodnie z którym, jeśli szkoda dla skarbu państwa będzie mniejsza niż 44 tysiące euro, to przestępstwo nie będzie ścigane z urzędu. „Oznacza to, że jeśli jakikolwiek urzędnik państwowy ukradnie mniej to nie zostanie wysłany do więzienia” – mówi Octavian Milewski.

Lider rządzącej Partii Socjaldemokratycznej Liviu Dragnea jest oskarżony, że w podlegających mu spółkach zatrudniał fikcyjne osoby. Miało to narazić skarb państwa na straty w wysokości blisko 25 tysięcy euro. Jeśli zmiany w kodeksie karnym wejdą w życie oskarżenie wobec niego stanie się bezprzedmiotowe i będzie mógł w przyszłości ubiegać się o fotel premiera.

Rząd skierował też do parlamentu projekt o amnestii dla około dwóch i pół tysiąca więźniów skazanych na mniej niż 5 lat. „Wielu z nich to osoby skazane za korupcję” – zauważa Octavian Milewski. Jego zdaniem Rumuni będą protestować, dopóki rząd się nie wycofa. Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać w przyszłym tygodniu.

Po stronie protestujących stanął centroprawicowy prezydent Klaus Iohannis i zaskarżył rządowe rozporządzenie do Trybunału Konstytucyjnego. Legalność wprowadzonych zmian kwestionują także Prokuratura Generalna i Państwowa Agencja Antykorupcyjna.

Po wybuchu protestów do dymisji podał się minister ds. biznesu, przedsiębiorczości i handlu, Florian Jianu.

Tags from the story
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *